Umów darmową konsultację
Siła wizualizacji, zapach piernika i 10 kg śliwek, czyli o tym jak mózg kreuje rzeczywistość
Opis zawartości wpisu bloga
8/30/20263 min read
Tytuł: Siła wizualizacji, zapach piernika i 10 kg śliwek, czyli o tym jak nasz mózg kreuje przyszłość?
Sobota, koniec sierpnia. Wyjście na lokalny bazarek – standardowe zakupy z mężem. Miałam opcję zostania w domu, poczytania książki i odpoczynku, ale poszłam. I pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to śliczne, fioletowe węgierki, usypane w skrzynkach niemal na każdym stoisku. Można było podjeść, dotknąć, powąchać. Sezon w pełni.
Wystarczyła chwila, by w mojej głowie ruszyła lawina myśli. A zaraz za nią – niczym na białym koniu – wjechała wizualizacja, czyli jedno z najskuteczniejszy narzędzi, jakimi pracujemy w coachingu.
Mój mózg natychmiast zaczął budować scenariusze:
„Kupię śliwki i zrobię powidła do owsianki – bo przecież z powidłami lubię najbardziej!” (choć prawdę mówiąc, owsiankę jem raz na dwa miesiące, ale pod spodem odezwało się stare przekonanie: zapas musi być!).
„Zrobię powidła do naleśników i gofrów, bo mąż i dzieci ucieszą się z domowych smaków” (tutaj uaktywniła się chęć sprawiania przyjemności innym i myślenie o tym, co powiedzą bliscy, choć tak po prawdzie Maciek i tak najbardziej lubi naleśniki tylko z cukrem).
I wreszcie główny bohater tej historii: powidła do świątecznego piernika.
W tym miejscu wizualizacja rozwinęła skrzydła w pełnej krasie.
Przeniosłam się w czasie o kilka miesięcy. Zobaczyłam nasz tradycyjny, staropolski piernik – ten sam, który piekę od lat na bazie miodu od zaprzyjaźnionej producentki. Przypomniałam sobie listopadowe zagniatanie ciasta i grudniowy wieczór z synem, kiedy razem robimy pierniczki, słuchamy muzyki, część wieszamy na choince, część pakujemy dla bliskich, a reszta czeka na gości.
Zobaczyłam nas w zimową noc: siedzę z kubkiem ciepłego kakao (tym ulubionym, z motylkiem), obok moi najbliżsi, w domu pachnie przyprawami, a wokół panuje spokój. Poczucie bezpieczeństwa, miłość, bliskość.
To nie była tylko myśl o powideł. To była wizja emocji i stanu, do którego podświadomie dążę.
Wizualizacja zadziałała bezbłędnie. Z bazarku wróciłam z 10 kilogramami śliwek ( z myślą, że trzeba i tak dokupić, bo to za mało i może zabraknąć), a w komórce czeka już 13 słoiczków gotowych na zimę.
Jak to działa w praktyce?
Ta historia ze śliwkami świetnie pokazuje mechanizm, który można wykorzystać w dowolnym obszarze swojego życia. Wizualizacja to nie jest zwykłe życzeniowe myślenie. To proces, w którym nasz mózg zaczyna odczuwać i przeżywać konkretny moment, zanim on fizycznie nastąpi. Poczucie tej emocji uruchamia działanie – u mnie była to decyzja o zakupie 10 kg węgierek i spędzeniu kilku godzin w kuchni. Na szczęście działał też mąż.
Wizualizacja działa zawsze. Pytanie tylko: co dziś wizualizujesz?
Nie musisz ograniczać się do powideł i przygotowań do świąt. To samo narzędzie możesz zastosować, gdy:
chcesz wreszcie powiedzieć na głos to, co naprawdę myślisz,
planujesz ważną zmianę zawodową lub odważny krok w biznesie,
marzysz o nowym domu, wyjeździe lub czasie wyłącznie dla siebie,
chcesz zadbać o swoje granice i spokój.
Złap swój „piernik”
Jeśli masz w sobie chęć odkrywania siebie i tego, co przed Tobą – uchwyć myślami swój własny „piernik”. Zobacz swój moment w przyszłości. Nie tylko jako punkt na liście zadań, ale poczuj go całym sobą: co wtedy widzisz, co słyszysz, jakie emocje Ci towarzyszą?
Gdy obraz staje się żywy i wyraźny, łatwiej zrobić pierwszy krok.
Zwizualizuj to, o czym marzysz i zrób dzisiaj choćby najmniejszą rzecz, która Cię do tego przybliży.
Dzisiejszy dzień to jeden z ostatnich dni naszego życia... a ile ich mamy... kto to wie.
Warto przeżyć je po swojemu.
A Ty? Jaki obraz masz dziś przed oczami?


Kontakt
Telefon
kontakt@coachingmysli.com
+48 600 301 631
© 2026, All rights reserved.